Prędkość i emocje

Wyścigi Grand Prix goszczą w 21 krajach, gromadząc przed telewizorami prawie 500 milionów wiernych fanów tego wyjątkowego sportu. W czym tkwi ogromny sukces Formuły 1?

 

Formuła 1

 

Formuła 1. Żadna inna marka nie kojarzy się w równym stopniu z prędkością i emocjami na torze. Najbardziej prestiżowa seria wyścigów istnieje od 1950 roku. Z początku obecna tylko w Europie, z biegiem lat zawojowała cały świat. Dziś 20 najlepszych kierowców globu reprezentuje 15 narodowości. Choć sukces tego sportu urósł do niebywałych rozmiarów, włodarze Formuły 1 bez przerwy wprowadzają zmiany. Dzięki nim samochody są coraz lepsze, rywalizacja coraz bardziej zacięta, a kibice mogą być bliżej wydarzeń na torze niż kiedykolwiek wcześniej.

 

KRÓLOWA MOTOSPORTU

Formuła 1

Wszystko zaczęło się na początku XX wieku. W latach 20. i 30. prekursorzy obecnej F1 wprowadzili do motoryzacyjnego słownika wyraz „formuła”. Oznaczał on zbiór zasad, których przestrzegać musiał każdy kierowca i każdy pojazd biorący udział w wyścigu. Tym sposobem szanse zostały wyrównane, a o zwycięstwie decydowały przede wszystkim umiejętności. Plany na podzielenie się pomysłem z resztą globu musiały jednak poczekać – szyki pokrzyżowała druga wojna światowa. Fani motosportu aż do 1950 roku musieli czekać na pierwsze oficjalne mistrzostwa wygrane przez Włocha Giuseppego Farinę. Ścigał się on ze swoimi rywalami w autach wyposażonych w 1,5-litrowe turbodoładowane silniki lub 4,5-litrowe bez doładowania. Jak na tamte czasy był to szczyt możliwości konstruktorów aut wyścigowych. Dzisiejsze bolidy mają nie tylko dużo mocniejsze silniki (około 1050 KM), są również udoskonalone pod każdym innym względem, głównie bezpieczeństwa. Kierowca pędzący z prędkością 290 km/h jest w stanie zatrzymać się w 3,5 sekundy. Jego kask wytrzyma temperaturę 850 stopni, a nawet – uderzenie pocisku wystrzelonego z prędkością 500 km/h. W kolejnych latach tory Formuły 1 na dobre przejął Argentyńczyk Juan Manuel Fangio, który w latach 1951–57 zdobył aż 5 tytułów mistrzowskich – ostatni w wieku 46 lat. Zwykł mawiać: „Zawsze musisz starać się być najlepszym. Ale nigdy nie możesz wierzyć, że nim jesteś”. Jego rekord dopiero w 2003 roku pobił Michael Schumacher.

 

PRĘDKOŚĆ I PIENIĄDZE

Formuła 1

Każdemu, kto miał nawet najmniejszą styczność z tym sportem, kojarzy się on z ogromnymi pieniędzmi. Dobrze wiedzą o tym kierowcy. W sezonie zarabiają 6-cyfrowe sumy, a Lewis Hamilton, niedościgniony w ostatnich latach, przekroczył magiczną barierę 500 milionów dolarów zarobionych na torze. Jeśli chcielibyśmy poznać faktyczną wartość tej branży, wystarczy porozmawiać z przedstawicielami konstruktorów. Mają swoją siedzibę w brytyjskim Brackley. Mercedes-Benz zatrudnia ponad 950 pracowników. W 2018 roku właściciel marki wyłożył 400 milionów dolarów na działalność związaną z Formułą 1. Miał szczęście – jego podopieczni okazali się najlepsi w stawce i zgarnęli piąte mistrzostwo konstruktorów z rzędu. Efekt? Mercedes-Benz zarobił w minionym sezonie 4 miliony dolarów. Nie chodzi jedynie o zysk, ale także o prestiż. Ten Formule 1 nadają już same miejsca, które goszczą wyścigi Grand Prix. Stolicą splendoru jest księstwo Monako, gdzie wyścig oglądać można nawet z pokładu jachtu, a gośćmi toru Circuit de Monaco od lat są największe światowe sławy. Pieniądze pochodzą od sponsorów i praw do transmisji telewizyjnych. Sponsorów przyciągają kibice, którzy namiętnie oglądają każdy wyścig na trybunach i ekranach swoich urządzeń. Co w takim razie sprawia, że nawet pół miliarda ludzi interesuje się tą jedną serią wyścigową? Formuła 1 to nie tylko liczby. To historie, które odciągają miliony ludzi od codziennego życia. Ekstrawaganckie życie kierowców, którzy już kilkadziesiąt lat temu brylowali na salonach, przekraczanie kolejnych barier prędkości, a także niebezpieczeństwo, które kilkakrotnie w dziejach zmieniało bieg tego sportu.

 

Lewis Hamilton

 

RYWALIZACJA PONAD WSZYSTKO 

Między wyrazami  „prędkośćˮ i „niebezpieczeństwo” moglibyśmy spokojnie postawić znak równości. Historia Formuły 1 nauczyła nas, że nawet najbardziej zaawansowane technologie od czasu do czasu przegrywają z prawami fizyki. A także z ambicjami kierowców. Po kilku wyścigach sezonu 1994 3-krotny mistrz świata Ayrton Senna narzekał na niekomfortową pozycję w trakcie jazdy w nowym bolidzie Williamsa. Williams zmodyfikował więc nieco kolumnę kierownicy, jednak w obliczu braku nowych części zastosował rozwiązanie tymczasowe. Jak się później okazało, to właśnie ten element zawiódł podczas jednej z najgłośniejszych tragedii w historii motosportu. Przy prędkości przekraczającej 200 km/h Senna uderzył w betonową ścianę. Jego reanimację na żywo transmitowała telewizja, helikopter zabrał Brazylijczyka do kliniki, jednak już kilkadziesiąt minut później świat obiegła informacja – Ayrton Senna nie żyje. Dzień wcześniej podczas kwalifikacji zginął Roland Ratzenberger. Tego samego dnia w wywiadzie Senna wypowiadał się na temat braku bezpieczeństwa w Formule 1.Najczarniejszy dzień w historii F1, tak jak każda poprzednia tragedia na torze, odcisnął ogromne piętno na rywalizacji. FIA wprowadziła restrykcyjne zasady dotyczące bezpieczeństwa, które modyfikowane są po dziś dzień.

 

BLISKO, JESZCZE BLIŻEJ

Formuła 1

Do niedawna Formuła 1 była dla zwykłego śmiertelnika po prostu niedostępna. Jednak odkąd w 2016 udziały w F1 przejęła amerykańska grupa Liberty Media, nie kierowca, nie tor, a właśnie kibic stał się centrum tego wszechświata. Tak powstało F1® Experiences – oficjalny program Formuły 1 stworzony z myślą o fanach serii, oferujący pakiety wyjazdowe na Grand Prix na całym świecie. „F1® Experiences to rewolucja, tu kryją się prawdziwe emocje!” – mówi Damian Raciniewski, CEO BSS Group, wyłącznego dystrybutora F1® Experiences w Europie Środkowo-Wschodniej. Wraz z nabyciem pakietów rozpoczyna się podróż za kulisy najbardziej prestiżowych wyścigów na świecie. Wychodzimy z roli obserwatora stojącego z boku i stajemy się częścią tej wyjątkowej imprezy. Żaden fan nigdy wcześniej nie miał tak szerokiego dostępu do Formuły 1 jak dziś dzięki F1® Experiences! Warto dodać, że w przyszłym sezonie F1 zagości w całkiem nowych lokalizacjach, m.in. na ulicach Hanoi podczas GP Wietnamu. Szeroki wachlarz pakietów z różnie skonfigurowanymi atrakcjami to gwarancja, że każdy  znajdzie coś dla siebie. Ci, którzy biznesem fascynują się tak samo jak sportem, będą w siódmym niebie. Przykładowo pakiet Champions Club umożliwia spotkanie, rozmowę i wymianę wizytówek z jednym z trzech dyrektorów FOM. „Jest to absolutnie bezprecedensowy dostęp, o jakim nie było mowy jeszcze parę lat temu” – mówi Michał Nawrot, International Markets Officer BSS Group. Pakiety F1® Experiences wraz z obszerną informacją na temat oferowanych atrakcji i cen dostępne są na stronie www.

0
2120