Miasto w mieście

Wśród warszawskich dzielnic Saska Kępa zajmuje pozycję nadzwyczajną. Uwieczniona została w poezji, piosenkach i miejskim folklorze, i do dzisiaj przyciąga do siebie artystów, przedstawicieli wolnych zawodów i wszystkich, którzy cenią sobie spokój, a nie chcą opuszczać wielkiego miasta wraz z jego atutami. Bogactwo zieleni, niska zabudowa i wyraźnie odciśnięty międzynarodowy rys sprawiają, że ta dzielnica uchodzi za jedną z najpiękniejszych w Warszawie.

Zarazem teren historycznej Saskiej Kępy ma w sobie o wiele więcej niż tylko potencjał rekreacyjny – to mimo pozornego spokoju miejsce dynamicznych zmian, za którymi stoją duże pieniądze i atrakcyjne okazje inwestycyjne. Tak widziana Saska Kępa jest w dwójnasób piękna.

 

Królewski rodowód

Historia Saskiej Kępy sięga początku XVII wieku. Pierwotnie tereny tej dzielnicy były jedynie wiślaną wyspą (kępą) – niezasiedloną i dziką. Dopiero napływ osadników z Niderlandów („osadników olenderskich”) w początkach siedemnastego stulecia zapoczątkował nieśmiałe próby ucywilizowania tego skrawka ziemi. Nie było to łatwe zadanie, gdyż wylewy rzeki nie tylko zatapiały wyspę, ale również zmieniły jej topografię. Jednak trzeba pamiętać, że niderlandzcy osadnicy walkę z wdzierającym się żywiołem wody mieli opanowaną do perfekcji. I choć 40-letnia dzierżawa, na którą zdecydowali się „Olendrzy” w 1628 roku, nie została przez nich wypełniona, to już pod koniec XVII wieku tereny Kępy (jeszcze nie saskiej) zaczęła pokrywać stała zabudowa. Udział w tym miał m.in. Jakub Sobieski, syn króla Jana III, który zażyczył sobie pałacu na położonym dość wysoko względem poziomu Wisły terenie dzisiejszego parku Paderewskiego (parku Skaryszewskiego). Następnie od objęcia tronu polskiego przez dynastię Sasów w 1697 roku, Kępa zyskała przydomek Saska, który obowiązuje do dziś. Tereny Kępy stały się bowiem dzierżawą wettyńskich królów Polski. Podobno szczególnie ten skrawek umiłował sobie August III Sas – miłośnik walorów rekreacyjnych tego wydartego rzece lądu.

Przez wieki do współczesności

Od XVIII wieku Saska Kępa rozwijała się w zróżnicowanym tempie – był to bowiem wciąż teren zalewowy i niepewny. Dopiero na początku XX wieku, gdy rozwój inżynierii na to pozwolił, Saska Kępa zyskała ochronę przed niszczycielskim żywiołem. W pierwszej dekadzie dwudziestego stulecia Wał Miedzeszyński odgrodził ją od Wisły, a wybudowany w 1914 roku most Poniatowskiego zapewnił stałe i solidne połączenie z lewobrzeżną stroną Warszawy. Dwa lata później, w 1916 roku, Saska Kępa został włączona do stolicy – w ramach Grochowa. Od tamtej chwili rozwój dzielnicy przyspieszył, by osiągnąć apogeum w 20-leciu międzywojennym. Wówczas to tę dzielnicą pokryła modernistyczna zabudowa. Co ciekawe, w okresie tragedii II wojny światowej, architektura Saskiej Kępy nie poniosła nadmiernych zniszczeń, w efekcie bauhausowe wille i kamienice wciąż cieszą oczy; nawet powojenne próby zniszczenia spójności zabudowy i inteligenckiego charakteru dzielnicy (choćby poprzez „siłowe” dobudowywanie tam betonowych, wielopiętrowych straszydeł dla przedstawicieli proletariatu), nie przyniosły zamierzonych skutków. Osiecka wygrała z Chamowem (jak określane było przez Mirona Białoszewskiego osiedle Kępa Gocławska z lat 70. XX wieku).

Międzynarodowa atmosfera

Idąc ulicą Francuską, główną arterią dzielnicy, można podziwiać nie tylko urzekającą architekturę z lat 20. i 30., ale również nieco egzotyczny jak na Warszawę styl życia. Tu czas płynie wolniej, mniej pędzi. Sącząc powolnie kawę w jednej z dziesiątek kawiarni lub bistro, można poczuć się jak w Paryżu, Lizbonie, Atenach, Genewie lub Rzymie… Przywołanie tych miast nie jest też przypadkowe. Saskie ulice bowiem dzierżą nazwy pochodzące od europejskich państw i ich stolic. Skąd ten urbanistyczny zamysł? Chodziło bowiem o upamiętnienie powersalskiego porządku światowego, ładu, który zapanował w Europie po I wojnie światowej, i uczczenie zwycięzców pierwszego wielkiego konfliktu światowego (tak więc Zwycięzców, Obrońców i Walecznych, to kolejne główne szlaki komunikacyjne odchodzące od najsłynniejszej Francuskiej). Liczne ambasady do dziś znajdujące się w tej części miasta tylko wzmacniają ten przekaz. Celem było również podkreślenie globalnego apetytu tej części Warszawy – na Saskiej Kępie (w rejonie Stadionu Narodowego i parku Skaryszewskiego) miała bowiem zostać zorganizowana w latach 30. XX wieku kolejna edycja Powszechnej Wystawy Krajowej prezentującej osiągnięcia Niepodległej (czego pamiątką jest także tzw. Kanał Wystawowy). Na Saskiej Kępie wyraźne są także odwołania do księcia Józefa Poniatowskiego – ulice Elsterska lub Berezyńska są tego dowodem. To miejsce jest zanurzone w historii i jest jej immanentną częścią. Zarazem, to dynamicznie rozwijająca się dzielnica, a ten melanż przeszłości i współczesności nieodmiennie przyciąga tych, którzy wyprzedzają swoje czasy.

Spokojne życie w rytmie metropolii

Saska Kępa jest dzielnicą przede wszystkim mieszkaniową, ale nie oznacza to, że jest odcięta od biznesowego serca stolicy. Położenie dzielnicy jest idealne pod względem łatwości, z którą można się do niej dostać – z dowolnego zakątka Warszawy. Most Poniatowskiego, wyznaczający północną granicę Saskiej Kępy, wiedzie w kwadrans wprost do Śródmieścia. Położony na południe, na wysokości pobliskiego Gocławia, most Siekierkowski prowadzi niemalże bezpośrednio, w 30 minut, do biurowego zagłębia na Służewcu. Z kolei znajdujący się pomiędzy nimi most Łazienkowski zapewnia szybką przeprawę w linii prostej na urokliwe Powiśle, do Śródmieścia Południowego, na Filtry i na Ochotę. Saska Kępa jest doskonale skomunikowana, a korzystanie z tego atutu jest dostępne i dla zmotoryzowanych, i dla zwolenników ekologicznych rozwiązań – rowerów (świetnie poprowadzona sieć ścieżek dla rowerzystów) oraz komunikacji miejskiej. Dodając do tego pierwszorzędną infrastrukturę usługową, gastronomiczną i handlową, na Saskiej Kępie uzyskuje się obraz zielonego ogrodu, miasta w mieście, w którym życie obdarza mieszkańców tym, co najlepsze w metropolii, chroniąc zarazem przed śródmiejskim zgiełkiem i tempem codzienności.

 

Inwestycja w spokój

Fakt, że Saska Kępa cieszy się zainteresowaniem, ma odzwierciedlenie w rynku nieruchomości – ciekawostką może być, że cena metra kwadratowego w tej dzielnicy systematycznie wzrasta o 14––18 procent rocznie (w ciągu ostatniego roku, uśredniając z ok. 8000 do 8900 zł) i raczej nie zapowiada się, by trend ten miał się odwrócić. Ponadto teren „rdzennej” Saskiej Kępy jest ograniczony i nowe inwestycje powstające w jej granicach to zazwyczaj luksusowa rzadkość, szczególnie w historycznych rejonach dzielnicy. Takie inwestycje odznaczają się również stabilniejszym wzrostem wartości – lokalizacja klasy premium jest zawsze w cenie. Ogólnie zaś oznacza to, że popyt na mieszkania na Saskiej wygrywa z podażą. Jest to dodatkowa zachęta, by na Saską Kępę spojrzeć przychylnym, biznesowym okiem. W tej optyce spokojna oaza artystów, przedsiębiorców i przedstawicieli wolnych zawodów jest okazją inwestycyjną. Tak jak każda, obciążona pewnym ryzykiem, ale zdecydowanie dobrze rokująca w dłuższej perspektywie czasowej. Ale cóż – to co dobre i korzystne, potrzebuje czasu, by wydać owoce.

Gdzie bywać i jadać?

Saska Kępa, choć historyczna, nie jest miejscem, które zastygło niczym komar w bursztynie. Wręcz przeciwnie, bowiem tętni ona życiem. Coroczne, majowe Święto Saskiej Kępy jest na to dowodem. Wielka impreza uliczna przyciąga nie tylko mieszkańców dzielnicy, ale także warszawiaków z odległych zakątków stolicy, spragnionych unikatowej, kulturalnej i radosnej rozrywki. Z kolei lipcowe (w 2018 roku wypadające 8 lipca) Dni Francuskie unaoczniają międzynarodowy charakter Saskiej Kępy. Wspomniana globalność wyraża się także w smakach, które Saska oferuje. Kuchnia meksykańska (choćby polecane bistro S’poco Loco na Francuskiej 8), włoska (Repubblica Italiana na Francuskiej 44), azjatycka (Vegan Ramen Shop na Finlandzkiej 12A), bułgarska (Ruza Roza na Francuskiej 3) lub międzynarodowa w interpretacji Roberta Sowy, czyli „kultowa” Z57 na ulicy Zwycięzców 57, to zaledwie ułamek tego, co Saska Kępa oferuje. Do tej listy warto też dorzucić jeszcze jedną małą, ale bardzo popularną klubokawiarnię – Francuską 30. Jej adres jest oczywisty. Wymienienie wszystkich lokali, które warto odwiedzić, mija się z celem, a o Saskiej Kępie i jej walorach można napisać książkę i to niejedną. Zamiast jednak tracić cenne chwile na czytanie o rozkoszach, które Saska zapewnia, lepiej oddać się im osobiście; ta dzielnica jest otwarta na odkrywców i wita ich z otwartymi ramionami. Radość z eksplorowania uroków tej historycznej, inteligenckiej i pachnącej majem – jak w piosence Maryli Rodowicz – dzielnicy, można czerpać nocą i dniem, co serdecznie polecamy!

 

Parki, jeziora i plaże

Na terenie Saskiej Kępy i w jej bezpośrednim otoczeniu można doświadczyć diametralnie różnych ekosystemów. Od miejskiego gwaru ulicy Francuskiej i jej głównych przecznic, przez ciszę terenów zielonych, po fale radosnego, plażowego życia. Zaledwie 10-minutowy spacer dzieli serce Saskiej Kępy od jednego z najpiękniejszych parków stolicy – parku Skaryszewskiego im. Ignacego Paderewskiego oraz Jeziora Kamionkowskiego. Z drugiej strony, kilkuminutowy spacer zawiedzie wprost na piaszczystą, rozgrzaną wiślaną plażę, na której znaleźć można zarówno ośrodki nocnego życia, jak i zaciszne, oddalone od harmidru zakątki. Pod tym względem Saska Kępa jest bezkonkurencyjna i to w niej dodatkowo zachwyca.

 

Jesteś zainteresowany
tą lokalizacją?

Kliknij i zapoznaj się z informacjami na temat inwestycji.

Przejdź do oferty
0
500